OGÓLNY ZARYS HISTORII POWSTANIA I UPADKU JĘDRZEJOWSKO - BOGORYJSKIEJ "CIUCHCI"

Podczas pierwszej Wojny Światowej w Galicyjskiej strefie Polski dominowała Armia Austriacka. Trwały zatargi i przepychania zaborców na ziemiach Polskich, a kto kogo przechytrzy i będzie panował decydowały armie. Na początku 1915 r. wojska Austriackie rozpoczęły budowę kolejki polowej o szerokości 600 mm. Linia prowadząca z Jędrzejowa do Motkowic nad Nidą o długości 18 km służyła do transportowania materiałów dla potrzeb wojskowych na front. Dalej przedłużono ją do Chmielnika i przez Raków do Bogorii. Dalsze szlaki o tej samej szerokości budowali Radziwiłłowie: z Bogorii do Staszowa, Rytwian, Sierag, Łubnic, Zborówka i Rataj, ponieważ na tych terenach mieli duże majątki rolne i ogromne obszary lasów, w tym tartaki, młyny i gorzelnie. Właściciel cukrowni ułożył sobie tor z Iwanisk do Włostowa. Swój udział w budowie sieci wąskotorowej miały też koleje państwowe, które były zmuszone zsynchronizować i scalić wszystkie odcinki w jeden organizm. I tak w 1927 roku wąskotorówki: miechowska, jędrzejowska, pińczowska, kocmyrzowska zostały przejęte przez PKP. Kolejka wąskotorowa na odcinku Jędrzejów - Bogoria - Szczucin Wąski stała się jedynym środkiem transportu dla przewozów pasażerskich i towarowych. W Bogorii oddalonej 85 km od Jędrzejowa ustanowiono stację węzłową z parowozownią i dużym ilostanem parowozów do pociągów osobowych, mieszanych i towarowych. Bogoryjski węzeł miał budynek stacyjny z zawiadowcą stacji i dyżurnym ruchu, parowozownię, w której mieściły się warsztaty, zawiadowca i dyspozytor oraz własny skład opału i wieże ciśnień. Budynek stacyjny, wieża ciśnień i znacznie zniszczona hala parowozowni przetrwały do dziś.


Zdjęcia wykonał były Naczelnik Parowozowni Bogoria Jan Kosowski.
/górne zdjęcie - stacja Staszów, dolne przedstawia zabudowania stacji Bogoria z lokomotywownią w tle/

Odcinki od Umianowic do Bogorii i Szczucina przez Staszów, do Włostowa przez Iwaniska i z Bogorii do Koprzywnicy nie istnieją.

Szczególną usługę ciuchcia pełniła dla społeczności i ruchu oporu podczas okupacji hitlerowskiej. W lipcu 1944 roku wysadzony został most PKP na rzece Czarnej między stacją Rytwiany i Sieragi w celu uniemożliwienia Niemcom wywiezienia parowozów i wagonów do Niemiec przez Szczuciu. W wysadzeniu mostu brałem udział osobiście.

Były most PKP

Po zajęciu terenów Sandomierskiego Przyczółka Mostowego przez wojska radzieckie i zatrzymaniu się frontu na linii Sieragi, w stronę Szczucina i Rakowa w stronę Jędrzejowa przez 6 miesięcy wąskotorówką dowoziliśmy amunicję i zaopatrzenie do frontu dla wojska radzieckiego, z Bogorii do zerwanego mostu przed Sieragami i do Rakowa na linii Jędrzejów. Dwa gniazda parowozów: w Jędrzejowie jako na owe czasy parowozownia główna i Bogorii parowozowni pomocniczej ale samodzielnej, ilostany parowozów składały się z następujących serii - Tx4 nazwany Ojciec produkcji austriackiej, Tx3 Matka produkcji jak wyżej, Tx4 Warszawianka, Tx23 Hanomag, Tx2 Henschel, Px48 i Px49 produkcji Chrzanów i inne oraz moim zdaniem najpiękniejsza maszyna świata Tyyl - 6-osiowy 4-ro cylindrowy, którego to modelu nie spotkałem w życiu aż do odejścia na emeryturę. Wszystkie przez niszczycieli kolei zostały ze złomowane. Pozostał jeden sprawny oczekujący na rozruch Px48 - 1324 /1724?/ i spalinowy Lxd2 - 258. Po II wojnie światowej Jędrzejowska Kolej Wąskotorowa wiernie służyła dalej społeczności. Do końca lat siedemdziesiątych jak podaje informator CIUCHCIĄ przez POLSKĘ, kursował pociąg planowy o najdłuższej wąskotorowej trasie w Polsce 137 kilometrów z Jędrzejowa do Szczucina pokonując trasę w ciągu 7 godzin i 57 minut. To była najwspanialsza trasa bo pokonywała wszelkie zakrętasy omijając wzniesienia i doliny. Zawsze myślałem, że budowniczowie wytyczając torowiska zarabiali od kilometra bo w wielu wypadkach można było zmniejszyć odległość w kilometrach. Legendy głoszą, że wojskowy architekt armii austriackiej jeździł na koniu i na podstawie konfiguracji terenu wyznaczał szlak wąskotorówki stawiając dla budowniczych nawierzchni torów znaki chorągiewkami. Tak było zapewne i z budową pozostałych odcinków naszej byłej „ciuchci".

Opisując dalszy zarys historii należy zaznaczyć, że w roku 1926 roku kolejka dotarła do Szczucina. Z Rataj do końcowego przystanku Szczuciu Wąski przejeżdżała przez wielki drewniany most kołowo - kolejowy nad rzeką Wisłą. W Szczucinie odbywała się przesiadka pasażerów i przeładunek towarów na kolej noralnotorową o prześwicie 1435 mm w kierunku Tarnowa. W 1950 roku przekuwano 600-kę na 750 mm. Zarząd wąskotorówki w Jędrzejowie podlegał DOKP Lublin.

Bardzo przejrzyście całość budowy i upadku podaje krakowski Klub Modelarzy Kolejowych. Wykaz odcinków sieci Jędrzejowskiej, ujmując historię na przestrzeni lat, nadesłany przez wielkiego miłośnika Naczelnika Edwarda Choroszyńskiego przedstawiam w załączeniu.

W latach 1993 - 1994 wąskotorówki zaczęły popadać w kryzys. Sprzedawano coraz mniej biletów i przewożono coraz mniej towarów. Na terenie całej Polski i w tym rejonie Jędrzejów - Staszów - Szczucin wkroczyła komunikacja i transport samochodowy, który przejął przewóz pasażerów i towarów. Obecnie z naszej ciuchci pozostał odcinek 31 km z Jędrzejowa do Pińczowa, po którym kursował pociąg o nazwie "Ciuchcia Ekspres Ponidzie" z szybkością 17 km na godzinę. Część trasy wąskolorówki wpisał do swojego rejestru Wojewódzki Konserwator Zabytków w Kielcach. Powiedzieć trzeba - kursował, bo nastąpiła przerwa na kilka lat. Przerwa ta oddała bieg czasu przyrodzie, która posiała trawy, chwasty i zarośla jak jeżyny, dzikie winogrona i tarniny a przytorowe drzewostany swymi gałęziami stworzyły zagajniki o niewielkim prześwicie tuneli. Przerwa oddała pod opiekę podkłady i tory, mosty i przepusty wpływom atmosferycznym, a na niczyją Ziemię okoliczna ludność i przejezdni złoczyńcy wywozili śmiecie i wszelkie nieużyteczne żelastwo. JESZCZE NIE ZGINĘŁA I ZGINĄĆ NIE MUSI PÓKI SĄ PATRIOCI CHRONIĄCY NASZE DZIEDZICTWO.

RADUJE SIĘ SERCE - RADUJE SIĘ DUSZA bo nasza ukochana "CIUCHCIA EKSPRES PONIDZIE" z Jędrzejowa na szlak do PIŃCZOWA wyrusza. Chwała Ci Naczelniku Edwardzie Choroszyński, Chwała Ci Redakcjo Gazety Jędrzejowskiej.

Artykuł z Gazety Jędrzejowskiej - CIUCHCIA WYRUSZY przesłany przez byłego naczelnika parowozowni BOGORIA mojego nauczyciela Jana Kosowskiego do Zarządu Koła Zakładowego Nr 9 Związku Kombatantów RP i Byłych Więźniów Politycznych Warszawskiego Węzła Kolejowego CDOKP Rejonu Warszawa Praga Północ, któremu mam zaszczyt przewodniczyć z tak wielkiej radości do historii go zachowam po uprzednim jeszcze raz wydrukowaniu w całości. Dzięki Bogu i wytrwałym ludziom, że nie jest to jeszcze całkowity upadek. Jędrzejów rozpoczął i Jędrzejów przypuszczam nie pozwoli dopuścić do upadku. Duszą i sercem jestem z Wami.

JĘDRZEJÓW WĄSK. - PIŃCZÓW

(30 km)

Reklamą "CIUCHCIA EXPRESS PONIDZIE" jest zapraszanie do jazd na pokładzie pociągów turystycznych, które mogły być uruchamiane na żądanie na trasie 30 km Jędrzejów Wąski - Pińczów przez Umianowice. Pociąg prowadzony lokomotywą serii Px48 z instalacją radiową i wagonem restauracyjnym.

Zakodowałem sobie w najgłębszej pamięci, że ostatni pożegnalny pociąg do mojej rodzinnej miejscowości w dniach 21-22 sierpnia 1993 r. przejechał szlakiem mojej byłej pracy z Jędrzejowa przez Bogorię do przystanku osobowego Dobra Sztambergi. Opisując krótki wycinek historii mojej ukochanej „ciuchci" lata 1942 - 1944 nie mogę nie wspomnieć o moich bohaterach administracyjnych, którymi byli:

Bohaterowie, którzy zasłużyli się Polsce i narodowi polskiemu -- śp. Malicki, Krochmal i Ciepiela pozostaną w mojej pamięci.

Wielkie uznanie mam dla Marka Moczulskiego redaktora Nowych Sygnałów, który wspólnie z kolegami redaktorami - wielkimi miłośnikami wąskotorówek w całej Polsce - dokonał odtworzenia i opracowania historii powstałych wąskotorówek na terenie całego kraju, w szczególności "ciuchci" Jędrzejowskiej, na której rozpocząłem pierwszą pracę.

Wcześniej wspomniałem, że część trasy wąskotorówki wpisał do rejestru Wojewódzki Konserwator Zabytków w Kielcach. Decyzja Pani Konserwator mgr Anny Piaseckiej pod nr. A 1185/1-8 z dn 20 lutego 1995 roku (w załączeniu) uratowała linię od Jędrzejowa do Rakowa i od Umianowic do Pińczowa, po której obecnie kursuje „CIUCHCIA EKSPRES PONIDZIE".

Uratowany odcinek na trasie Jędrzejów -- Bogoria o dł. około 63,52 km pozostał jako nasze DZIEDZICTWO Jędrzejowskiej wąskotorówki. Moja mapa trasy wskazuje, że Jędrzejowska wąskotorówka została zbudowana na terenach dwóch byłych województw: kieleckiego i tarnobrzeskiego. Na terenach tarnobrzeskich wszystkie odcinki od Rakowa do Bogorii, Iwanisk, Koprzywnicy i od Bogorii do Staszowa i Szczucina , najpierw z 600-ki przekuto na 750 co pociągnęło za sobą wielkie koszty finansowe. W latach 1993-1994 ówczesne władze kolejowe, jako grabarze wąskotorówek , postanowiły rozebrać i sprzedać do hut szyny - najwyższej jakości stal jako złom.

Nie licząc odcinka od Bogorii do Iwanisk uzyskano w wyniku likwidacji 11 106 175 kg w tym 6 695 kg złomu drobnego. ( wyliczenie w załączeniu).

Moim zdaniem jako byłego pracownika Jędrzejowskiej wąskotorówki i kolejarza z 52 letnim stażem pracy było to karygodne. Grabarze niemal wszystkich wąskotorówek w Polsce popełnili kolejną głupotę poprzez skasowanie i pocięcie na złom taboru jak: parowozy, lokomotywy spalinowe, wagony towarowe i pocztowe za które w całości można było uzyskać wielkie środki finansowe. Przez taki system zarządzania dzisiaj nie można uzyskać wspomnianego taboru nawet do muzeum z przeznaczeniem: dla pamięci i nauki młodych pokoleń. Właśnie taki tabor wąskotorowy potrzebowaliśmy i potrzebujemy do istniejącego Muzeum w Jędrzejowie. Stąd mój apel do osób decydujących o zamiarach kasacji o wstrzymanie dalszej likwidacji wąskotorówek i sygnalizowanie o taborze będącym na inwentarzu, nawet tym przekazanym miejscowej administracji rządowej. Apeluję aby w rozliczeniu oddać nam tabor w przeliczeniu wagi w „kg" za sprzedany przez PKP złom . Samorządom za uprzednio przekazany tabor winny zapłacić PKP które już pobrało pieniądze za złom szynowy pochodzący z Jędrzejowskiej wąskotorówki, szczególnie z terenów byłego województwa Tarnobrzeskiego.

Mieczysław Suchojad


Pan Mieczysław Suchojad z prezesem ŚKD Edwardem Choroszyńskim testuje motorowy wózek torowy podczas przejazdu specjalnego w dniu 8.10.2004r